Przewozy ro-ro na Morzu Bałtyckim

W portach szwedzkich w roku 2015 przeładowano 170 milionów ton różnych ładunków, czyli o 1% więcej niż w roku 2014. Rok 2016 wypada w tym zestawieniu nieco słabiej, chociaż poziom różnicy jest wciąż bardzo niewielki (w I kwartale br., w porównaniu z analogicznym okresem w roku 2015, przeładunki spadły o 2%). Statystyki pokazują, że  w całkowitej masie ładunkowej, także  rynek przewozów ro-ro na Morzu Bałtyckim utrzymuje się na dość stabilnym poziomie. Zdaniem Claudii Heydenreich, niezależnej konsultantki, która w 2016 roku przebadała ruch ro-ro do portów południowo-szwedzkich, w ciągu najbliższych 10 lat transport ro-ro w korytarzu Polska-południowa Szwecja wzrośnie stopniowo o 5%. Są to dane dość zachowawcze zważywszy, że historycznie od 2012 do 2015 roku ruch ro-ro z Polski do Szwecji wzrósł o 13%, nie mniej w swojej pracy Claudia Heydenrieich oparła się na danych otrzymanych z ankietowanych firm oraz na raporcie Akademii Morskiej w Szczecinie, prognozującym wzrost ruchu ro-ro w korytarzu Świnoujście-Szwecja. Wśród polskich portów, które obsługują ruch promowy w zakresie przewozów towarowych, dominują dwa: Świnoujście i Gdynia. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez szwedzką, rządową agencję Trafikanalys w 2015 roku Świnoujście wyprzedzało Gdynię ponad trzykrotnie pod względem ilości naczep przeprawionych do portów południowo-szwedzkich.

Przeprawy promowe do Szwecji wciąż pozostają głównym i wiodącym sposobem dostaw ładunków do Skandynawii, nie oznacza to jednak, że są pozbawione barier wpływających na rozwój firm transportowych obsługujących kraje Półwyspu. Sporo czasu poświęcono w prasie branżowej kwestii dyrektywy siarkowej, której wprowadzenie zdawało się obniżać konkurencyjność przewozów na Morzu Bałtyckim i znacząco wpływać na koszt transportu ładunków pomiędzy portami Bałtyku. Tymczasem w obliczu utrzymujących się na niskim poziomie cen ropy, dyrektywa siarkowa okazała się mieć marginalny wpływ na przewozy promowe w regionie. Nie oznacza to jednak, że jej znaczenie nie podniesie się wraz z ewentualnym wzrostem cen paliw. To, co determinuje rozwój firm obsługujących przewozy towarowe na terenie Skandynawii oraz ruch pomiędzy krajami Półwyspu a Europą kontynentalną, to przede wszystkim wpływ nierównej polityki cenowej, jaką prowadzą operatorzy promowi względem firm transportowych rezerwujących miejsca na promach. Różnice są znaczące, gdyż dysproporcje potrafią sięgać nawet 30 – 50% ceny jednostkowej. Ma to wpływ szczególnie na ceny , jakie dana firma jest w stanie zaoferować swoim klientom. Kolejną barierą jest zbyt mała dostępność powierzchni ładunkowej, której na takich połączeniach jak Gdynia-Karlskrona, Gdynia- Hanko czy Gdańsk- Nynashamn  zdecydowanie brakuje – zwłaszcza w czasie wiosennego i jesiennego nasilenia ruchu. Ograniczona  ilość miejsc alotmentowych na promach przyczynia się do okresowego natężenia walki konkurencyjnej wewnątrz sektora oraz długich kolejek samochodów na terminalach.

Patryk Szymański,
Wiceprezes Scandinavian Express Poland

Wypowiedź została przygotowana dla miesięcznika Transport Manager